Oszustwo na biednego milionera. Ostrzeż dziadków!

Sprytni oszuści wciąż zmieniają swoje metody działania. Za cel jednak nadal bardzo często obierają osoby starsze, które są bardziej skłonne, by wysłuchać nieznajomego i mu pomóc, nie dostrzegając potencjalnego zagrożenia. Sposób na biednego milionera nie jest niczym nowym, ale po kilku latach przerwy złodzieje znowu do niego wracają. Warto wiedzieć, przed czym chronić siebie i swoją rodzinę.

Po metodach na wnuczka, policjanta, pracownika administracji, kuriera, czy agenta CBŚ, po latach zapomnienia powraca metoda na „biednego milionera”. Jak rozpoznać podejrzaną sytuację i nie dać się oszukać? Nie jest to trudne, jeśli znamy ogólny schemat działania przestępców, który zawsze jest podobny.

Złodzieje pojawiają się zazwyczaj w okolicach placówek bankowych, punktów poboru opłat lub lombardów. Do przypadkowego przechodnia podchodzi (zazwyczaj elegancko ubrana) osoba podająca się za milionera i łamaną polszczyzną lub angielszczyzną opowiada wymyśloną historyjkę. – Najczęściej dotyczy ona nagłej blokady karty kredytowej lub zablokowanego konta bankowego – mówi mł. asp. Agnieszka NIerychła z opolskiej policji. – Ponieważ siedziba jego banku jest za granicą, nie może na miejscu wyjaśnić sprawy zablokowanych milionów – wyjaśnia.

Oszust, chcąc uwiarygodnić swoją historię o majętnym pochodzeniu, pokazuje „złotą” biżuterię, jakiś wartościowy przedmiot lub plik obco wyglądającej waluty i oferuje te „kosztowności” jako zastaw. Prosi w zamian o kilkadziesiąt lub kilkaset złotych na paliwo. Czasami zdarza się też, że „milioner” nalega, aby razem podejść do bankomatu. – Tam ma możliwość zapamiętania kodu PIN. Podczas sztucznie wytworzonego tłoku ginie nasza karta bankomatowa a tajemniczy nieznajomy odjeżdża – wyjaśnia rzeczniczka policji.

Samochodu z zagranicznymi numerami rejestracyjnymi nikt nie zapamiętuje, a pozostawione w zastaw przedmioty okazują się kompletnie bezwartościowe. – Coś takiego przydarzyło się kilka lat temu mojemu nieżyjącemu już dziadkowi – mówi nam pani Katarzyna, mieszkanka Wrocławia. – Schludnie ubrany mężczyzna poprosił go o pomoc, oferując jako zabezpieczenie kilka dziwnych banknotów i aparat fotograficzny. Oczywiście nieznajomy nie wrócił, a przedmioty okazały się nic nie warte. Dziadek stracił kilkaset złotych. Bardzo przeżywał, że został oszukany, choć chciał komuś pomóc – dodaje w rozmowie z Fakt24.

Wygląda na to, że oszuści znowu polują na ludzi tym sprawdzonym sposobem. Jeden z mieszkańców Namysłowa (woj. opolskie) stracił ostatnio w ten sposób kilkaset złotych i kartę bankomatową. Pamiętajmy, że przestępcy mają „gadane” i stosują przeróżne triki, aby wyłudzić pieniądze. Wszystkie ich metody łączy jednak presja czasu. Jeśli zauważymy, że rozmówcy bardzo się spieszy, tym bardziej zachowajmy ostrożność przy podejmowaniu decyzji, a najlepiej zakończmy rozmowę. Nie wahajmy się również powiadomić swojego dzielnicowego lub zadzwonić pod numer alarmowy 112.

Autor: KMK/fakt

 

O Ryszard Zieliński

Zobacz także!

Zabójstwo 10-letniej Kristiny z Mrowin. Morderca miał pomocnika? Wstrząsające informacje

Po półtora roku od zabójstwa 10-letniej Kristiny z Mrowin prokuratura wciąż nie ma gotowego aktu …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *