Dożywocie za morderstwo czwórki dzieci. Rodzice chcą uniewinnienia i ponownego procesu

Do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu wpłynęły apelacje Aleksandry J. i Dawida W., którzy zostali skazani na dożywocie za zamordowanie czwórki swoich dzieci. Rodzice od początku uważają, że są niewinni, i nawzajem przerzucają się winą.

Zwłoki czwórki noworodków odkryto w 2018 r\. w małej, liczącej nieco ponad 200 mieszkańców wsi Ciecierzyn pod Kluczborkiem. Każde z dzieci było zawinięte w foliowy worek. Trzy ciała znaleziono ukryte w nieużywanym piecu, inne zakopane było koło domu. Sprawcami okazali się rodzice.

W trakcie procesu, jaki toczył się przed opolskim sądem okręgowym, żaden z partnerów nie poczuwał się do odpowiedzialności. Obrońca Aleksandry J. przekonywał, że ona sama stała się ofiarą przemocy domowej, jakie doświadczała ze strony Dawida W. Z kolei pełnomocnik oskarżonego mężczyzny tłumaczył, że jego klient nic nie wiedział o ciążach, więc nie mógł nakłaniać jej do morderstwa.

Myśleli, że dzieci oddaje do adopcji

Aleksandra nie chciała nikogo informować, że jest w ciąży. Zaczęła więc inaczej się ubierać, aby ukryć ten fakt przed swoimi bliskimi i sąsiadami. Również na wiosce o przemianie kobiety mówiono niechętnie. Nikt nie zadawał też niezręcznych pytań.

Pierwszym sygnałem o nieprawidłowościach przy porodzie był anonimowy donos, który otrzymali pracownicy domu pomocy społecznej w Byczynie. Na rozprawie przed sądem tłumaczyli, że w ośrodku od dłuższego czasu panowało przekonanie, że kobieta zaszła w ciążę, jednak nikt nie miał pewności. Próbowali sprawą zainteresować policję, ale zostali odprawieni z kwitkiem, ponieważ nie mieli jakichkolwiek dowodów świadczących o tym, że kobieta jest w ciąży.

Z kolei jedna z mieszkanek Ciecierzyna przyznała przed sądem, że na wiosce panowało przeświadczenie, że oskarżona rodziła dzieci w szpitalu, a później oddawała je do adopcji.

Dożywocie za zabicie i podżeganie

W marcu tego roku, po ponadrocznym śledztwie, zapadł w tej sprawie wyrok. Za zabójstwo każdego z czwórki dzieci Sąd Okręgowy w Opolu skazał oskarżonych na kary po 25 lat więzienia. W sumie rodzice usłyszeli wyrok łączny dożywotniego pozbawienia wolności. Matka zalała się łzami, jednak ojciec był niewzruszony. W wyroku zapadły także dwa zdania odrębne dotyczące wysokości kary.

Sąd nie miał wątpliwości, że to matka zabijała dzieci. Wiązała im na szyi pętle, a główki wkładała do foliowej torby. Z kolei mężczyzna, od którego była uzależniona psychicznie i finansowo, nakłaniał ją do tego i umacniał w przekonaniu, że jeśli tego nie zrobi, straci dom nad głową.

Chcą uniewinnienia i procesu od nowa

Wyrok został zaskarżony przed obrońców obojga rodziców. Chcą ponownego rozpatrzenia sprawy i dopuszczenie dowodu z opinii biegłych psychologów i psychiatrów. Ojciec chce uniewinnienia, a matka łagodniejszej kary. Wciąż bowiem wychowuje kilkuletniego syna, pierwsze i jedyne żyjące dziecko Aleksandry i Dawida.

Sąd Apelacyjny we Wrocławiu ma sprawą zająć się w sierpniu.

Z kolei jedna z mieszkanek Ciecierzyna przyznała przed sądem, że na wiosce panowało przeświadczenie, że oskarżona rodziła dzieci w szpitalu, a później oddawała je do adopcji.

Dożywocie za zabicie i podżeganie

W marcu tego roku, po ponadrocznym śledztwie, zapadł w tej sprawie wyrok. Za zabójstwo każdego z czwórki dzieci Sąd Okręgowy w Opolu skazał oskarżonych na kary po 25 lat więzienia. W sumie rodzice usłyszeli wyrok łączny dożywotniego pozbawienia wolności. Matka zalała się łzami, jednak ojciec był niewzruszony. W wyroku zapadły także dwa zdania odrębne dotyczące wysokości kary.

Sąd nie miał wątpliwości, że to matka zabijała dzieci. Wiązała im na szyi pętle, a główki wkładała do foliowej torby. Z kolei mężczyzna, od którego była uzależniona psychicznie i finansowo, nakłaniał ją do tego i umacniał w przekonaniu, że jeśli tego nie zrobi, straci dom nad głową.

Chcą uniewinnienia i procesu od nowa

Wyrok został zaskarżony przed obrońców obojga rodziców. Chcą ponownego rozpatrzenia sprawy i dopuszczenie dowodu z opinii biegłych psychologów i psychiatrów. Ojciec chce uniewinnienia, a matka łagodniejszej kary. Wciąż bowiem wychowuje kilkuletniego syna, pierwsze i jedyne żyjące dziecko Aleksandry i Dawida.

Sąd Apelacyjny we Wrocławiu ma sprawą zająć się w sierpniu.
źródło;opolewyborcza

O Ryszard Zieliński

Zobacz także!

ROK W ZAWIASACH ZA GWAŁT NA 14-LATCE, BO „NIE KRZYCZAŁA”. MY NIE PRZESTANIEMY O TYM KRZYCZEĆ

Ile razy trzeba krzyknąć, żeby dostać akceptację sądu? Od ilu decybeli zaczyna się krzyk uznawany …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *